poniedziałek, 14 maja 2012

Na zawsze w naszych sercach.

Lee Richardson. Aż ciężko uwierzyć, że już Cię z nami nie ma. Tragedia, która Cię spotkała przygnębiła wszystkich kibiców. Po tej wiadomości pozostał mi nocny płacz i trzymanie w ręku czapki, którą niegdyś miałeś na swojej głowie. Niech te kilka świeczek, które dziś zapaliłam będą hołdem i osobistym podziękowaniem za wszystko. Za to jakim byłeś zawodnikiem, człowiekiem wobec kibiców. Za to jak się starałeś i nie chciałeś nas zawieść. Byłeś cudowny, niesamowity, jedyny. DZIĘKUJĘ. 
Spoczywaj w pokoju. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz, obserwację, a nawet odwiedziny. Ten blog nie istniałby bez Was! :)