wtorek, 19 lutego 2013

"Nieulotne"


                „Są tajemnice, którymi ciężko się podzielić. Są chwile, które zmieniają wszystko.”
                Jacek Borcuch ponownie kokietuje nasze zmysły wzroku i słuchu pięknem, które tworzy. Po filmie „Wszystko co kocham”, który publiczność przyjęła z chęcią nadal idzie tym tropem i tym razem proponuje nam „Nieulotne”.
                Spróbujcie zamknąć oczy i wyobrazić sobie pewną scenerię: wioska w Hiszpanii, słońce i dwójka młodych, atrakcyjnych i pełnych energii ludzi. Kobieta i mężczyzna. W tym momencie każdy może się domyślić wątku, który będzie ich dotyczył. Namiętna miłość, beztroskie życie. Chwile, które pozostaną w ich pamięci na długi czas, wspólna przyszłość, którą będą chcieli zbudować po powrocie do Polski.
                Bezsensowna sytuacja zmienia ich życie nie do poznania. Tragedia, która się wydarzyła będzie ich prześladować w nieskończoność. Studenci, którzy po prostu chcieli zarobić będą musieli zmierzyć się z brutalnością. Jeszcze niedawno cieszyli się w pełni życiem, teraz nic nie będzie jak dawniej.
                I tu możecie otworzyć oczy. Nie musicie sobie już nic wyobrażać. Wystarczy, że wyjrzycie przez okno. Szara i ponura Polska. Miejsce, w którym tajemnice i demony przeszłości nie miną. Kontrast, który zachodzi w krajobrazie występuje również w moim odczuciu. Reżyser rzuca na ekran scenki, które często nic nie wnoszą, a jak już mają znaczenie to nie ogląda się tego przyjemnie.
                Szczególnie zwróciłam uwagę na aktorów. Jakub Gierszał, którego możecie kojarzyć np. z „Sali Samobójców” (tym razem w uroczym blond wydaniu) oraz Magdalena Berus, która grała w „Bejbi Blues” spisują się całkiem nieźle. Robią co mogą i ciągną ten film ku górze. I dobrze, szkoda, że nie mieli okazji pokazać więcej. Z pewnością poczynaniom tej dwójki powinniśmy się przyglądać z nadzieją, bo może wreszcie świeże twarze wkroczą z impetem do kadry polskich aktorów.
                Na film poszłam z przekonaniem, że nie wniesie on nic do mojego życia i faktycznie tak się stało. „Nieulotne” okazało się ulotne, ale w kinie z popcornem na kolanach całkiem przyjemnie oglądało się ładnie przedstawioną historię dwójki młodych ludzi, którzy zostają bezwstydnie rzuceni na głęboką wodę. Jedyne co mnie drażniło to niedociągnięte do końca wątki i nawet po kilku dniach nie potrafię się domyśleć co z bohaterami będzie dalej. Może Jacek Borcuch celowo zostawia przed nami kartki scenariusza żeby każdy mógł dopisać swoje zakończenie. Mnie to osobiście nie kręci.        
                Film z czystym sumieniem oceniam na 7/10. Ładne zdjęcia, ciekawa historia, dobrzy aktorzy, świetna muzyka i piękna Hiszpania. Szkoda, że bez konsekwencji nic nie zostało dociągnięte do końca, ale składając wszystko do przysłowiowej kupy „Nieulotnym” należy się ta ocena.








12 komentarzy:

  1. jeśli to wszystko sama napisałaś, to mogłabyś recenzjować filmy już zawsze <3
    zasługujesz na 5 z polskiego :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszyściuteńko od początku do końca sama. Dziękuję pięknie ! :)

      Usuń
  2. Jejku piękna recenzja filmu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie opisane ;)


    Pozdro!
    Kamson.pl
    KamilPieciul.com

    OdpowiedzUsuń
  4. dziękuję za odwiedziny, również obserwuję:*

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetnie piszesz, masz genialnego bloga i wszystko pozytywnie :)
    Zaobserwuję i zapraszam do nas http://zykarifa.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo z przyjemnością odwiedzę. :)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz, obserwację, a nawet odwiedziny. Ten blog nie istniałby bez Was! :)